Najbardziej nieśmiały z nich wszystkich. 2/30

...
Ma blady cień, jasne świeże myśli i cichość w głosie. Budzi się jako pierwszy wraz z szumem wiatru wplecionym w ciepłe trele ptaków. 

W czasach zimnych potrafi skradać się w poświacie szarości. Oszroniony pędzelkiem maluje kwiaty na gładkim szklanym płótnie okien skrywających uśpionych ludzioszków wędrujących po ostatnich zakamarkach sennych eskapad ku niemu. 

Zastaje ich z niewinnymi dziecięcymi uśmiechami. Delikatnie muska ich powieki i szepcze do ucha tajemnicze zapomniane opowieści, takie, które pamięta się tylko prze mikro chwile
tuż po przebudzeniu…


***



Dzień drugi listopadowego blogowania u Maknety. Udało się :)




Zdrawiam Ciepło i Puchato Juju.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz