Mikroprzerwa, nowy projekt. „Miliontrylion pasji” i rozszczelniona próżnia.

Si! Udało mi się wreszcie znaleźć garści czasu na klawiszowe mędrkowanie. Stęskniłam się za blogowym rytmem. Istnieje nadzieja, że niebawem uda mi się nadrobić zaległości w pisaniu, które zaplanowałam sobie. Nie po to dołożyłam tylu starań w reaktywację mojej małej internetowej wyspy, aby za chwilę ją bezczelnie porzucić. Nawet, jeśli tak mogło się wydawać spieszę z zapewnieniami, iż nie zapomniałam. Jednocześnie nałożyło się kilka wątków. Coś pomiędzy poszukiwaniem idealnej wymarzonej pracy, a przesytem internetowo-kreatywnym i pustosłowiem wszechobecnym. 

Status osoby zatrudnionej. 

Po kilku miesiącach niezaplanowanego urlopu powróciłam do statusu osoby zatrudnionej. I choć nie jest to praca marzeń warto zaznaczyć fakt, iż jest i stanowi dość istotny progres na linii mej pokręconej drogi ku własnemu miejscu. Pracując mam bardzo wiele czasu na rozmyślanie, średnio osiem godzin dziennie wpatruję się w kolorowe excelowe rubryczki. Co niestety poskutkowało tym, że po powrocie do domu ostatnią rzeczą jakiej pragnęłam było ponowne włączenie komputera i uraczenie co dzieję się na świecie, dzięki temu skumulowało się całe morze poplątanych wątków i zaległości.

Tak już jest, im bardziej mechaniczną czynność wykonujesz nawet, jeśli jest umysłowa, tym bardziej pozwalasz swoim własnym myślom meandrować. Jednym z moich ulubionych tematów analizowania jest poszukiwanie idealnego miejsca dla siebie, celu i realizacji planów, pasji i marzeń. W myślach płynnie przeskakuję od jednego wątku do drugiego, radując, irytując, złorzecząc, rozpaczając vel skrajnie szaleńczo ciesząc. Niekończąca wędrówka, która ostatnimi czasy skupiła się na próbie zmierzenia z pasjami i marzeniami. Wędrówka Arcy przewrotna. I nie ma właściwie końca, gdyż spieram się i zwalczam swoje rację nieustannie z uwielbieniem i równą wytrwałością, zaś opiera się o skomponowaną ukradkiem listę elementów wpływających na realizację naszych upragnionych celów:

 *Liście pasyjnych zależności: 
Emerald Doodle by Micklyn

Chęć do nauki
Cierpliwość
Czas
Docenieni przez bliskich
Eliminowanie ograniczeń
Finanse
Konsekwencja
Możliwość prezentacji
Ograniczenie nieracjonalnych szaleństw
Pasja
Podsumowanie kroków
Praca
Przeciwwaga
Szczęście
Talent
Wytrwałość
Zaangażowanie
Jestem mistrzem falstartów.



Nienawidzę być zwieszona w czasoprzestrzennej próżni. 

I wdzięczna jestem wszelko, że udało się ową próżnię rozszczelnić. Coś takiego potrafi totalnie odmóżdżyć tak, że nawet rzeczy, które uwielbiasz robić i które sprawiają Ci przyjemność przestają podobać się i odechciewa się poszukiwanie nowych rozwiązań. Bolesne jest to tym bardziej i jeszcze bardziej porusza, kiedy jest się takim wiecznie nienasyconym stworzeniem. Poznając nowe rzeczy, techniki, zainteresowania, sposoby dzieję się coś ekstremalnie nieopisanego. Znasz to? 

Ten jasny przebłysk przed oczami i gorący żar w dłoniach i w głowie, kiedy wpada nowy pomysł. Idea, mała przelotna zjawka, która ma szansę okazać wielką rzeczą. 


Czujesz to. Korci Cię, aby wykrzyczeć, a przez to nie możesz znaleźć sensownego miejsca dla swoich arcy kreatywnych i pomysłowych czterech liter. „Jeśli tylko…” magiczna lista pasyjnych zależności i wymagań zostanie spełniona* i nie przerwie się jej, po którymś durnie sfabrykowanym „ale..”.

Jeśli wiesz jak to jest, jeśli chciałbyś świadomie kreować swoje zainteresowania i nie poddawać się im bezmyślnie to możemy przybić wzajemnie piąteczkę ku lepszemu poszukiwaniu pasji, które nas wzbogacają, nie zaś doszczętnie zrujnują psychicznie i nierzadko finansowo. Coś w tym jest taka fabryka kolorowych jednorożców wypasanych na fioletowej łączce może zacnie dać nam po kieszeniach.. jakby ktoś wymarzył sobie takowe tęczowe przedsięwzięcie.

 Kolejność wątków zapewne nieprzypadkowa.

Chciałabym móc spisać i zgrabnie poukładać, niczym równiutkie cegiełki, podwaliny czegoś bardziej stabilnego. Może wówczas sama nauczę się bardziej praktycznie podchodzić do marzeń i planów. Nauczyć się wybierać mądrzę wedle realności i uszczęśliwienia. Taki oto mam plan urozmaicenia jesiennych pracowniczych rozkmin. Ufam, iż uda się je również spisać, a jeśli do tego zechcecie mi po przerwie towarzyszyć będzie mi zacnie i ciepełko. Mam nadzieję, że znajdziecie coś, co i Was natchnie.


Jeśli chodzi o pisanie osobiście trzymam się jednej podstawowej zasady ! 

– trzeb mieć, o czym pisać, trzeba coś przeżyć, zaznać, odczuć, przeczytać coś, co natchnie, aby właściwie móc się z tym zmierzyć w postaci własnych realnych słów. Osobiście cenię sobie wartościowe teksty pisane choćby z rzadka, ale niczym własnoręcznie ostrzonym gęsim piórem trafiające w sedno tematu. Czasami zazdroszczę tym wszystkim „płodnym” duszyczkom, które potrafią na pstryknięcie spłodzić tekst o seledynowym papierze toaletowym, a za chwile roztkliwiać się nad zaginionym szczeniakiem wychowanym przez amazońskiego krokodyla uprowadzonego przez szalonego terrorystę pluszowych misiów wyplatanych z waty cukrowej, który uwielbia ten najnowszy, najmodniejszy metaliczny lakier w kolorze śliwkowego g… Nie znam się na tym totalnie, ale czasami można i z tego pośmiać czytając.

Drugi pomysł na jesienne pisanie łączy się z moimi nowymi doświadczeniami jako newbie kierowca. Po prawie 3 miesiącach od odebrania dokumentu uprawniającego do jazdy mogę się śmiało pochwalić pierwszym 1000km, ale o tym chciałabym opowiedzieć w oddzielnym wpisie pod etykietą Zielonego Listka.

Zapraszam na jesienne mędrkowania, czas spichrzowy, porządkowy, wyczekujący… zacichający przy filiżance aromatycznej gorącej czekolady.
Chai Hot Chocolate