Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z 2011

O szczurzych dłoniach jak dziecięce piąstki.

Miałam cztery szczury, dziś już całe stadko zajada się orzechami w ogonkowym raju. To wspomnienie jest o moim pierwszym szczurze Shirii, odeszła jako pierwsza razem z Neko (czarno-biała) i Tori (grafitowa, kudłata) dwa lata temu. Najdłużej była z nami Parszywek (mała Kirii) - na zdjęciu to ta najmniejsza biała. Wspomnienie, które zostawiłam w Pejzażu pisane było o Shirze, która odeszła nagle w niewyjaśnionych okolicznościach ale to samo mogłabym przypisać Parszywkowi. Ta mała ogonka wpisała się w nasze życie dość istotnie i dzięki niej wszystko się pozytywnie odmieniło.

Powinnam zmienić czas na przeszły. Jednakże nie potrafię tego zrobić. Dzięki temu czytając mam wrażenie, że są obok, wiecznie żywe i ruchliwe.

Jestem wielkim zwierzocholikiem, aktualnie cierpliwie wielbie nasze dwa niepokorne koty ale to już inna historia.


Jak czuje się człowiek zakochany w sobie ?

Wczoraj kiedy zasypiałam ogarnęło mnie przedziwne uczucie. Tak jakbym zakochała się. W sobie. Uczucie niesamowitego podekscytowania. Możesz je poczuć kiedy dookoła wyczujesz coś nowego. Wrażenia tańczą przed Twoimi oczami
jak rozświetlone motyle i nie potrafisz ich wszystkich nazwać.


Odkrywasz, że nie masz nawet na to czasu, zbyt szybko przelatują przez Twój umysł, są niczym małe gorące iskierki, które tylko czekały na odpowiednią chwilę. Chwytając jedną z nich odkrywasz, że potrafi się dzielić. W Twoich dłoniach, na Twoich oczach rozrasta, wciela w komórki, łagodnie przenika przez Ciebie i wraz z krwią zaczyna pulsować, pompując nową energię wprost do samej duszy.

Zegar

Kiedy Człowiek umiera w swoim mieszkaniu jest taki zwyczaj, że zatrzymuje się zegar wiszący na ścianie lub stojący gdzieś w widocznym miejscu, tak aby lekarz, który przyjedzie potwierdzić zgon, mógł wpisać dokładną godzinę... nienawidzę zegarków... irytują mnie, ich tykanie, powolny posuwisty ruch... patrząc nań prawie czuję na skórze jak chwila mija... gnije, gnuśnieje niczym ciało zamknięte w drewnianej skrzyni... dlatego pragnę ognia... prochu i wiatru... jeśli umrę chcę pływać w słodkiej zmieszanej z płatkami wiśni, wodzie...

Wspomnienia magisterskie... PCR w tłumaczeniu Juju.

|edit 21.07.2015|
Wspomnienia z czasów mojej pierwszej pracy magisterskiej, zabawnie opisane moje zmagania z reakcją PCR i próba laickiego wyjaśnienia co robiłam w labie.

Przeglądając wpisy i decydując o ich dalszej egzystencji miałam nie lada zagwostkę z tym tekstem, który nie co odbiega od pierwotnych ram blogowych. Chociaż z drugiej strony może kiedyś jeszcze się przyda :)

***

"Dziwnie tak wychodzić ostatnim z labu...
Dziś skończyłam po 21.
Mam przeczucie, że chyba odkryłam w czym tkwił problem ^^
po kolejnej próbie kiedy puściłam PCR z gradientem
i na żelu po elektroforezie wyszło kompletne WIELKIE NIC - pusto
- ani jednego maleńkiego prążka z produktem, po za markerem ;(
trzeba było uczynić ruch ofensywny - nazwałam go roboczo Rozbójnikiem XD