Przejdź do głównej zawartości

Posty

O szczurzych dłoniach jak dziecięce piąstki.

Shira, Kiri i Neco Miałam cztery szczury, dziś już całe stadko zajada się orzechami w ogonkowym raju. To wspomnienie jest o moim pierwszym szczurze Shirii, odeszła jako pierwsza razem z Neko (czarno-biała) i Tori (grafitowa, kudłata) dwa lata temu. Najdłużej była z nami Parszywek (mała Kirii) - na zdjęciu to ta najmniejsza biała. Wspomnienie, które zostawiłam w Pejzażu pisane było o Shirze, która odeszła nagle w niewyjaśnionych okolicznościach ale to samo mogłabym przypisać Parszywkowi. Ta mała ogonka wpisała się w nasze życie dość istotnie i dzięki niej wszystko się pozytywnie odmieniło. Powinnam zmienić czas na przeszły. Jednakże nie potrafię tego zrobić. Dzięki temu czytając mam wrażenie, że są obok, wiecznie żywe i ruchliwe. Jestem wielkim zwierzocholikiem, aktualnie cierpliwie wielbie nasze dwa niepokorne koty ale to już inna historia.

Jak czuje się człowiek zakochany w sobie ?

Wczoraj kiedy zasypiałam ogarnęło mnie przedziwne uczucie. Tak jakbym zakochała się. W sobie. Uczucie niesamowitego podekscytowania. Możesz je poczuć kiedy dookoła wyczujesz coś nowego. Wrażenia tańczą przed Twoimi oczami jak rozświetlone motyle i nie potrafisz ich wszystkich nazwać. by Kumiko Odkrywasz, że nie masz nawet na to czasu, zbyt szybko przelatują przez Twój umysł, są niczym małe gorące iskierki, które tylko czekały na odpowiednią chwilę. Chwytając jedną z nich odkrywasz, że potrafi się dzielić. W Twoich dłoniach, na Twoich oczach rozrasta, wciela w komórki, łagodnie przenika przez Ciebie i wraz z krwią zaczyna pulsować, pompując nową energię wprost do samej duszy.

Zegar

by Kurz Creative Kiedy Człowiek umiera w swoim mieszkaniu jest taki zwyczaj, że zatrzymuje się zegar wiszący na ścianie lub stojący gdzieś w widocznym miejscu, tak aby lekarz, który przyjedzie potwierdzić zgon, mógł wpisać dokładną godzinę... nienawidzę zegarków... irytują mnie, ich tykanie, powolny posuwisty ruch... patrząc nań prawie czuję na skórze jak chwila mija... gnije, gnuśnieje niczym ciało zamknięte w drewnianej skrzyni... dlatego pragnę ognia... prochu i wiatru... jeśli umrę chcę pływać w słodkiej zmieszanej z płatkami wiśni, wodzie...

Wspomnienia magisterskie... PCR w tłumaczeniu Juju.

by Matt Forsythe |edit 21.07.2015| Wspomnienia z czasów mojej pierwszej pracy magisterskiej, zabawnie opisane moje zmagania z reakcją PCR i próba laickiego wyjaśnienia co robiłam w labie. Przeglądając wpisy i decydując o ich dalszej egzystencji miałam nie lada zagwostkę z tym tekstem, który nie co odbiega od pierwotnych ram blogowych. Chociaż z drugiej strony może kiedyś jeszcze się przyda :) *** "Dziwnie tak wychodzić ostatnim z labu... Dziś skończyłam po 21. Mam przeczucie, że chyba odkryłam w czym tkwił problem ^^ po kolejnej próbie kiedy puściłam PCR z gradientem i na żelu po elektroforezie wyszło kompletne WIELKIE NIC - pusto - ani jednego maleńkiego prążka z produktem, po za markerem ;( trzeba było uczynić ruch ofensywny - nazwałam go roboczo Rozbójnikiem XD

Asia i Dr Clown

Asia należy do tych niezwykle rzadkich i bezcennych osób, które spotykając, masz wrażenie, że istnieją tylko przez chwilę, są tak ulotne w swoim działaniu, a wszelkie ich zachowania przyprawiają Cię o niewytłumaczalne wzruszenie z domieszką skrępowania nad sobą. Przypominają dar, dzięki, któremu masz możliwość nauczenia czegoś więcej o sobie i innych. W jakiś sposób, choćby najmniejszy stać się nieświadomie lepszym. Zatrzymujesz się, przyglądasz im i zastanawiasz jak udało im się przetrwać w tym dziwnym, częstokroć zimnym, samolubnym świecie, w którym potrzeba niesienia pomocy, uśmiechu i otuchy walczy o lepsze z egoistycznym " ja ". Odwróconym spojrzeniem, obojętnym wzruszeniem ramion tuż nad maleńkimi ludźmi, najbardziej bezbronnymi, a wszystko to wespół z chłodem walki o własne dobro, gdzie nie ma miejsca, na ciepło i troskę, ponieważ te okazują się zbyt „ kosztowne ” i nie można ich w żaden sposób przeliczyć na materialne środki.

Delikatne dłonie, kruche serce, spojrzenie jakbyś znów miała pięć lat.

Emilialua Czas, gna jak oszalały, dni zlewają, kleją wzajemnie, nie wiesz czy to już dzisiaj, a może przedwczoraj i jak wiele pozostało do tej chwili kiedy wszystko nagle zniknie, a oczy zamkną się raz na zawsze. Patrzysz na swoich bliskich, dotykasz ich lekkich, miejscami przeźroczystych dłoni, na których sine żyłki płyną powoli subtelnie tętniąc tak, że wyczuwając ich drganie masz wrażenie, że to inna żywa esencja. Szukasz w ich oczach tych wszystkich zapamiętanych chwil i nawet jeśli tego nie pragniesz oddalając strach, czasem nieświadomie przenika myśli, że może to jutro...

Warto jest chronić siebie przed sobą i wybaczyć.

Nie wiem z czego to wynika, nie ma pojęcia skąd bierze się ta siła ale coś we mnie pękło, jakby cały żal, wściekłość na siebie wylała się ze mnie i gdzieś znikła - jakbym nie potrzebowała już tego, nie widząc w tym nic co warte jest rozdrobnienia. Jeśli człowiek trwa przez nieskończenie długi czas w złości na siebie i nie potrafi sobie wybaczyć swoich czynów, słów i zachowań to jak może oczekiwać, że Ktoś inny zapomni i wybaczy, będzie potrafił żyć jakby nic się nie stało. Czuję się tak, jakbym bardzo długo szukała siebie i cały czas brakowało mi odwagi, aby spojrzeć na siebie i uwierzyć, że pomimo wszystko jestem największą wartością, cenną, czułą, wrażliwą pełną sprzeczności, o którą muszę dbać. Chronić siebie. Nie zmieniać na siłę  dla Kogoś, nie kształtować tak jakby Ktoś chciał mnie widzieć. Tylko być sobą i Kochać siebie !