... Ma blady cień, jasne świeże myśli i cichość w głosie. Budzi się jako pierwszy wraz z szumem wiatru wplecionym w ciepłe trele ptaków. W czasach zimnych potrafi skradać się w poświacie szarości. Oszroniony pędzelkiem maluje kwiaty na gładkim szklanym płótnie okien skrywających uśpionych ludzioszków wędrujących po ostatnich zakamarkach sennych eskapad ku niemu. Zastaje ich z niewinnymi dziecięcymi uśmiechami. Delikatnie muska ich powieki i szepcze do ucha tajemnicze zapomniane opowieści, takie, które pamięta się tylko prze mikro chwile tuż po przebudzeniu… *** Dzień drugi listopadowego blogowania u Maknety . Udało się :) Zdrawiam Ciepło i Puchato Juju.