Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Strefa Komfortu

Jutro - idealne słowo dla wielbiciela samodoskonalenia - 10/30

Wiem, nie ja jedna znam to błędne koło. Plan wszystkiego co możliwe i odkładanie owego na magiczne JUTRO. Jeśli i Ty z uwielbieniem tworzysz listy do zrobienia, zaległości piętrzą bezlitośnie, a później z równym wdziękiem znajdujesz hiperistotne wytłumaczenia dlaczego by czegoś nie zrobić następnego dnia – to wiedz, że nie jesteś sam. Wiem jak się czujesz.  Na wielu stronach można przeczytać przemądre rady jak skutecznie ułożyć sobie kalendarz zadań. Jak efektywnie oszacować każdą najmniejszą mikrosekundę naszego bezcennego czasu, tym samym tracimy czas na czytanie jak ten czas zaoszczędzić. Brzmi to absurdalnie, ale tak jest z wieloma rzeczami i sprawami.  Zamiast coś zrobić szukamy tysięcy sposobów jak do tego zabrać się, bo łatwiej jest uczyć na cudzym doświadczeniu i błędach niż osiągnąć coś poprzez zaangażowanie własne. Szybko, na skróty, najkrócej jak się da. Ba, jesteśmy o tym nie raz przekonywani na siłę, że bez tej cennej wiedzy niczego sami nie zrobimy. Włąc...

Krótko i na temat. Czy uda mi się temu sprostać? 5/30

Prostota nigdy nie była dla mniej najłatwiejszą sprawą do ogarnięcia. Tak jak uwielbiam spisywać listy małe i duże, ponieważ dodają mi pewności, że moje plany można rozłożyć na poszczególne atomy i dzięki temu potrafię je skutecznie zrealizować,  tak odczuwam wielką antypatię do łatwych rozwiązań. Irracjonalny niespójny Mikroabsurd .  Nie chodzi tylko i wyłącznie o to, że uważam, że trudne rozwiązania są bardziej wartościowe, ponieważ niosą ze sobą serię mniejszych łamigłówek, których rozsupłanie daje większą satysfakcję.  Chciałabym, aby to było takie oczywiste, wówczas radowałabym się z mojego geniuszu świadomie wybierającego trudniejszą drogą, która jest w stanie bardzie udoskonalić i rozwinąć mnie.  Zupełnie tak jakbym nie wierzyła, że proste może być naprawdę najbardziej proste i wcale nie musi być złe, zaś jeszcze częściej okazuje się najlepszym rozwiązaniem. Jest to jeden z tych tematów odnotowany na moich „listach”, który rzewnie zawodzi i domaga ...

Mam ich kilka. Spisanych na różne okazje. 4/30

Prezentują przeróżne MUST i odptaszkowane  DONE.  Te pierwsze są źródłem napięcia, czasem niepokoju, zastrzykiem adrenaliny, kulą u nogi i wyrzutem sumienia, ponieważ wiem, że jeszcze nie zostały dokonane. Piętrzą, kumulują przypominając śnieżne zaspy drobniutko zapisane. Drugie budzą mój uśmiech i są powodem do szczerej dumy, że udało się zrealizować wszystko to, co zaplanowałam i skutecznie skreślić spełnione pozycje.  Znalezione u  Charming-Charleston Tworzę je przy każdej nadarzającej się okazji. Najważniejsze są te sekretne, nieśmiałe i długoterminowe, które wirtualnie układają w głowie. Muszę dojrzeć aby je ożywić, spisać i uwierzyć, że są możliwe. Maleńkie codzienne bywają błahe, czasem zawstydzają mnie i nie jestem pewna czy powinny znaleźć się w kalendarzu spraw ważnych. Przy całym zmieszaniu elektronicznym jestem wierna papierowym notesikom i kartałkom kumulującym istotne myśli, ulotne słowa, skojarzenia, które kiedyś w odpowiedniej chwili na ...

Mikroprzerwa, nowy projekt. „Miliontrylion pasji” i rozszczelniona próżnia.

Si! Udało mi się wreszcie znaleźć garści czasu na klawiszowe mędrkowanie. Stęskniłam się za blogowym rytmem. Istnieje nadzieja, że niebawem uda mi się nadrobić zaległości w pisaniu, które zaplanowałam sobie. Nie po to dołożyłam tylu starań w reaktywację mojej małej internetowej wyspy, aby za chwilę ją bezczelnie porzucić. Nawet, jeśli tak mogło się wydawać spieszę z zapewnieniami, iż nie zapomniałam. Jednocześnie nałożyło się kilka wątków. Coś pomiędzy poszukiwaniem idealnej wymarzonej pracy, a przesytem internetowo-kreatywnym i pustosłowiem wszechobecnym.  Status osoby zatrudnionej.  Po kilku miesiącach niezaplanowanego urlopu powróciłam do statusu osoby zatrudnionej. I choć nie jest to praca marzeń warto zaznaczyć fakt, iż jest i stanowi dość istotny progres na linii mej pokręconej drogi ku własnemu miejscu. Pracując mam bardzo wiele czasu na rozmyślanie, średnio osiem godzin dziennie wpatruję się w kolorowe excelowe rubryczki. Co niestety poskutkowało tym, że po powr...

Jesteśmy warci tego aby być szczęśliwym !

by Katie Daisy Trochę refleksyjnie ale z optymistycznym akcentem :) Potrzeba czasu, aby wreszcie zrozumieć, że im więcej się planuje, myśli o każdym słowie, maleńkim geście i rozkłada na elementarne cząsteczki, które pozornie mają coś wyjaśnić tym w istocie jeszcze bardzie traci się sens i wszystko rozsypuje się bezwładnie. Nie stanowi całości, a jedynie oderwane fragmenty, które nie dają żadnej odpowiedzi.  Czasem tak mocno skupiamy się na nich, analizujemy i bierzemy do siebie, że umyka nam z oczu to, co najważniejsze. Skupiając się na pojedynczych stanach nie potrafimy swobodnie przełknąć chwil i cieszyć nimi w pełni. Doszukiwanie złego, prawie na życzenie niesie zło, bo przecież, jeśli z góry spodziewamy się najgorszego to jakoś łatwiej nam zaakceptować, że spotyka nas niepowodzenia, porażka... smutek. Błędne, bezsensowne koło.

Warto jest chronić siebie przed sobą i wybaczyć.

Nie wiem z czego to wynika, nie ma pojęcia skąd bierze się ta siła ale coś we mnie pękło, jakby cały żal, wściekłość na siebie wylała się ze mnie i gdzieś znikła - jakbym nie potrzebowała już tego, nie widząc w tym nic co warte jest rozdrobnienia. Jeśli człowiek trwa przez nieskończenie długi czas w złości na siebie i nie potrafi sobie wybaczyć swoich czynów, słów i zachowań to jak może oczekiwać, że Ktoś inny zapomni i wybaczy, będzie potrafił żyć jakby nic się nie stało. Czuję się tak, jakbym bardzo długo szukała siebie i cały czas brakowało mi odwagi, aby spojrzeć na siebie i uwierzyć, że pomimo wszystko jestem największą wartością, cenną, czułą, wrażliwą pełną sprzeczności, o którą muszę dbać. Chronić siebie. Nie zmieniać na siłę  dla Kogoś, nie kształtować tak jakby Ktoś chciał mnie widzieć. Tylko być sobą i Kochać siebie !