Przejdź do głównej zawartości

Warto jest chronić siebie przed sobą i wybaczyć.

Nie wiem z czego to wynika, nie ma pojęcia skąd bierze się ta siła ale coś we mnie pękło, jakby cały żal, wściekłość na siebie wylała się ze mnie i gdzieś znikła - jakbym nie potrzebowała już tego, nie widząc w tym nic co warte jest rozdrobnienia.

Jeśli człowiek trwa przez nieskończenie długi czas w złości na siebie i nie potrafi sobie wybaczyć swoich czynów, słów i zachowań to jak może oczekiwać, że Ktoś inny zapomni i wybaczy, będzie potrafił żyć jakby nic się nie stało. Czuję się tak, jakbym bardzo długo szukała siebie i cały czas brakowało mi odwagi, aby spojrzeć na siebie i uwierzyć, że pomimo wszystko jestem największą wartością, cenną, czułą, wrażliwą pełną sprzeczności, o którą muszę dbać.

Chronić siebie. Nie zmieniać na siłę  dla Kogoś, nie kształtować tak jakby Ktoś chciał mnie widzieć. Tylko być sobą i Kochać siebie !



I tylko gdzieś w sercu szepcze coś, co bardzo chciałoby przeprosić za to, że tak długo byłam uparta i ślepo wierzyłam, że samymi słowami coś zmienię.

Przeprosić za to, że moje czyny tak często były sprzeczne mimo, że tak bardzo chciałam, aby wszystko się połączyło. Gdzieś jest mi bardzo przykro, że tak długo to trwało, wracanie do siebie. Wiem, że dostałam dużo czasu, aby to zrobić, a czuję się tak, jakbym zrozumiała to co najważniejsze kilka sekund po tym jak wyzerował się licznik. Jakbym się spóźniła i teraz już na nic po za sobą nie mam wpływu...

Mogę iść dalej, być czujna i słuchać swojej intuicji ale po raz pierwszy od bardzo dawna nie potrafię niczego przewidzieć... Pragnę cieszyć się każdą chwilą. Uśmiechać. Mieć Nadzieję - bo ona jest ! Mimo wszystko... Nadzieja, Wiara... Miłość... Wszystko jest na swoim miejscu, mam wszystko co najważniejsze, aby walczyć o Siebie i raz na zawsze wyrwać z koła autodestrukcji.

Zdrawiam Ciepło i Puchato Juju

Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Jutro - idealne słowo dla wielbiciela samodoskonalenia - 10/30

Wiem, nie ja jedna znam to błędne koło. Plan wszystkiego co możliwe i odkładanie owego na magiczne JUTRO. Jeśli i Ty z uwielbieniem tworzysz listy do zrobienia, zaległości piętrzą bezlitośnie, a później z równym wdziękiem znajdujesz hiperistotne wytłumaczenia dlaczego by czegoś nie zrobić następnego dnia – to wiedz, że nie jesteś sam. Wiem jak się czujesz.  Na wielu stronach można przeczytać przemądre rady jak skutecznie ułożyć sobie kalendarz zadań. Jak efektywnie oszacować każdą najmniejszą mikrosekundę naszego bezcennego czasu, tym samym tracimy czas na czytanie jak ten czas zaoszczędzić. Brzmi to absurdalnie, ale tak jest z wieloma rzeczami i sprawami.  Zamiast coś zrobić szukamy tysięcy sposobów jak do tego zabrać się, bo łatwiej jest uczyć na cudzym doświadczeniu i błędach niż osiągnąć coś poprzez zaangażowanie własne. Szybko, na skróty, najkrócej jak się da. Ba, jesteśmy o tym nie raz przekonywani na siłę, że bez tej cennej wiedzy niczego sami nie zrobimy. Włąc...

Mikroprzerwa, nowy projekt. „Miliontrylion pasji” i rozszczelniona próżnia.

Si! Udało mi się wreszcie znaleźć garści czasu na klawiszowe mędrkowanie. Stęskniłam się za blogowym rytmem. Istnieje nadzieja, że niebawem uda mi się nadrobić zaległości w pisaniu, które zaplanowałam sobie. Nie po to dołożyłam tylu starań w reaktywację mojej małej internetowej wyspy, aby za chwilę ją bezczelnie porzucić. Nawet, jeśli tak mogło się wydawać spieszę z zapewnieniami, iż nie zapomniałam. Jednocześnie nałożyło się kilka wątków. Coś pomiędzy poszukiwaniem idealnej wymarzonej pracy, a przesytem internetowo-kreatywnym i pustosłowiem wszechobecnym.  Status osoby zatrudnionej.  Po kilku miesiącach niezaplanowanego urlopu powróciłam do statusu osoby zatrudnionej. I choć nie jest to praca marzeń warto zaznaczyć fakt, iż jest i stanowi dość istotny progres na linii mej pokręconej drogi ku własnemu miejscu. Pracując mam bardzo wiele czasu na rozmyślanie, średnio osiem godzin dziennie wpatruję się w kolorowe excelowe rubryczki. Co niestety poskutkowało tym, że po powr...

Smutek... i gwar nad zadumą, a tłok w ciszy. 1/30

Postanowiłam wziąć udział w listopadowym wyzwaniu blogowym zaproponowanym przez Maknete. Wcześniej miałam możliwość gościć kilkakrotnie na organizowanym przez nią środowym Wspólnym Dzierganiu i Czytaniu , do którego powróciłam po wrześniowej przerwie z wpisem prezentującym kolejny tom aktualnie czytanego przeze mnie "Oka Jelenia".  Nie mogę obiecać, że uda mi się zrealizować wszystkie tematy zaproponowane przez Maknete ale będę się starać i mam nadzieję, że większość z nich pojawi się w odpowiednim czasie. Odkryte na  Fleaing France Tak więc zapraszam do wspólnego blogowego szeptania, zaś dziś chciałabym rozpocząć pierwszym wpisem zawierającym w sobie... ...SMUTEK. Nie jest rzeczą trudną odczuwać smutek. Nie w taki dzień jak dzisiaj kiedy to uczucie towarzyszy nam z założenia. Wpisane jest niejako w kalendarz wraz z datą pierwszego listopada. Święto , owiane chryzantemowym zapachem obwarzanków i kiełbasek, upiększone romantycznym blaskiem zni...