Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Débris
Zamykam oczy. Szelest wydaje mi się ciemniejszy, równowaga mniej namacalna, prawie zanika nad moimi bosymi stopami. Wyciągam język, aby poczuć smak powietrza. Pachnie vanilią. Dłonie nie są w stanie natrafić na pustą przestrzeń. Słodycz pierwszych promieni ogrzewa moje powieki, przez jedną chwilę czuję nieludzki, pierwotny żal, że mój umysł pragnie napawać się ciszą bez udziału wzroku, jakby zapominał, że częścią wszystkiego jest móc przesiąkać przestrzeń wszystkimi możliwymi zmysłami, których w istocie nie posiadam. Jestem ułomny, a nie czuję, że brakuje mi pełnego nastrojenia i ludzkich cech umożliwiających normalne życie, jestem bezwolną rośliną, a czuję się nieskończenie szczęśliwy, że właśnie teraz mogę oddychać chwilą. Dziś prawię ją zagarniam. Dziś spokojnie czeka na końcu języka, niczym nieśmiały motyl czułkami badający cienki drżący płatek wonnego kwiatu. Jest słodka, lekko cierpka na skraju, sączy się powoli, pełznie w stronę krtani. Mam ją, posiadam, a jednocześnie nie mogę ...
Chwile, maleńkie białe piórka tańczące na wietrze. Niektóre z nich możesz pochwycić językiem. Przez ułamek sekundy trzymasz w ustach obracasz, badasz kształt, porównujesz ostre fragmenty, charakterystyczne pojedynczym zdarzeniom. Układasz pomiędzy sobą i kiedy masz już wrażenie, że mógłbyś je połknąć i zatrzymać w sobie, zaczynają pęcznieć. Przeciskają pomiędzy zębami. Otaczają ostrymi kolcami i nieoczekiwanie wbijają w Twoje podniebienie, tak, że nie potrafisz utrzymać oddechu i jedyne, co możesz zrobić to najszybciej wypuścić je wraz z bąbelkami lepkiej śliny ściekającej po wardze wzdłuż krtani. Ślina powoli spływa, czujesz jakby coś obcego pełzało po Twojej skórze, coś, czego nie możesz usunąć, ani dotknąć. Ślina powoli wsiąka w Twoją białą koszule, a wszystko trwa dłużej niż ta pierdolona chwila. Chłopiec. Miał na imię Sza. Nie wiedział, że tak na niego wołali. Od zawsze był ślepy i nie słyszał świata. Nigdy nie czuł smaku cukru, ani woni krwi na zmiażdżonych wargach i nigdy nie t...

z 2002r. przepisane z przypadkowej kartki – „Nion”

Pragnąc dotyku wody schyliła po płatki wrzosu. Klucz do Niemej Krainy Siedmiu Światów. W tamtej chwili nie wiedziała jeszcze jak wiele sił i wiary będzie potrzeba u kresu tej Drogi. Szepty otwierające wszystkie zamki… „Im więcej do mnie docierało, tym silniejsza stawała się Pokusa przetrwania, wiotkie delikatne życie o najcieńszej z możliwych linii, tak proste do przerwania nie poddawało tak łatwo. Mawialiśmy o niej Instynkt, nie znała litości. Nawet dla mnie… Dzieci Bogów… Smoków Jasnych Zmierzchów, Brunatnych Fal północnego brzegu Niemej Krainy – nie mieliśmy wyboru. Nie znałam domu, od lat uciekałam przed przeszłością jeszcze bardziej lękając tego, co miało dopiero nadejść. Nikt nie potrafił powiedzieć mi, co tak naprawę przerażało mnie najbardziej. Wiecznie bojaźliwi, iż zniszczę ich świat, wiarę i nadzieję – byłam przeklęta – nie wiedziałam, że posiadam taką moc… Poranek przyniósł jawę całego tragizmu. Kiedy myślałam, że szczęście jest wrzosowym cieniem na dnie poprutej sakiewki....